Gwiazdy z nieba,których nie dotkniecie!
Marzeń spełnienia, których nie osiągniecie!
Radość,w życiu tak ciężkim i tragicznym.
Uśmiechu, pustego słowa w moim słowniku!
Wiary która jest chwiejna jak wiatr za dmucha
Szczęścia niewidzialnego oczyma...
Może świata u stóp i wielu z nim przymiotników
Wiem czego Wam mogę życzyć
Bądźcie sobą przez każdą chwilkę w życiu.
Która mija nas jak wiatr i czas lecący?
Bądźcie takimi jakimi Was Bóg stworzył.
Nie znających potencjału drzemiącego -
cech ani negatywów.
Jesteście ludźmi zatem nimi pozostańcie?
Właśnie takimi których kocham najbardziej!
Z dobrem i złem w wnętrzu osobowym,
z charakterem ciężkim i nieprzetworzonym!
Gdyż pięknem jesteście takim jak pozostaliście stworzeni...
Cóż ja będę mogła później do was pienić?
Gdy każdy z Was będzie ideałem.
No bo chciałabym pisać,
o dobru i złu w nas Samych...
Powodzenia i walki, sukcesu i ewentualnych darów,
w postaci cech charakteru,
Uśmiechu, przyjaciół, pogody ducha.
Słońca świecącego w dni ciemne i pochmurne!
Dróg dobrych i ścieżyn życia, losu łatwego!
Zdrowia by móc w nimi brnąć
dobrego ducha wiary i myśli w dni 2011.
Mogę Ci dać
Uśmiech,
gdy przechodzisz obok
Sen,
o którym inni mogą zaledwie pomarzyć
Swoją dłoń,
byś nie zwątpił nawet gdy zabraknie Ci nadziei
Chwilę,
o którą kazdy tak zaciekle prosi
Piękny pocałunek
Na Dobranoc i o świcie
Gdy w Twe ramiona wtulę się skrycie
Miłość,
która jest niczym i wszystkim zarazem
Nie mogę Ci dać nic więcej prócz siebie
Lecz to tylko ja
Przepełniona zapachem dnia....
Czy w uścisku dłoni
odczuję życzliwość
człowieka?!
szukam...
czy wiem, że każde
wypowiedziane zdanie
będzie szczere?!
szukam...
czy zdołam przekazać
płaczącemu dziecku na ulicy
słowa pocieszenia?!
szukam...
czy zdołam pomóc
potykającemu się
o własne błędy?!
szukam...
czy postaram się
poprawić drogę życia
wzorem drogi Bożego słowa?!
szukam...
szukam odpowiedzi
serca
Chciałabym Cię pocałować,
Lecz wiem, że to niemożliwe.
Chciałabym Ciebie dotykać:
Pieszczotliwie, tkliwie...
Chciałabym otoczyć Twe myśli i pragnienia,
Lecz, aby nas gdzieś ukryć, nie mogę znaleźć cienia.
Twój uśmiech przebaczeniem
Za grzeszne moje spojrzenia.
I bawi mnie, i kusi:
Niewinnością, złością...
Już się nie oprę namiętnej uległości,
Która w marzeniach moich obrazem jest nagości.
Wierszami chcę opisać
Tęsknotę, co mnie rozpala.
Wnętrze zgłodniałych myśli:
Niespożytych, skrytych...
Moje natchnienie ogrzane słów oddechem,
Co każdą chwilą z Tobą, raduje się z pośpiechem.
O czym marzy dziewczyna
Gdy dorastać zaczyna
Kiedy z pączka się zmieni w kwiat
Kiedy śpi gdy się ocknie
Za czym tęskni najmocniej
Czego chce aby dał jej świat…
Odrobinę szczęścia w miłości
Odrobinę serca czyjegoś
Jedną małą chwilę radości
Przy boku kochanego
Stanąć z nim na ślubnym kobiercu
Nawet łzami zalać się
Potem stanąć sercem przy sercu
I usłyszeć… kocham cię
Każda odda z ochotą
Nawet srebro i złoto
I brylanty i wszystko co ma
Bez namysłu najszczerszej
Niech ktoś wszystko zabierze
W zamian za to niech tylko da…
Odrobinę szczęścia w miłości
Odrobinę serca czyjegoś
Jedną małą chwilę radości
Przy boku kochanego
Stanąć z nim na ślubnym kobiercu
Nawet łzami zalać się
Potem stanąć sercem przy sercu
I usłyszeć… kocham cię
Uwielbiam tę piosenkę Ireny Santor - jest ponadczasowa
Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało: - Pobawmy się w chowanego! - W chowanego? A co to takiego? - spytała Ciekawość, z typowym dla siebie zaciekawieniem - To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryję sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć. Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej kolejce. Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesolutko, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować. Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego. Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować. - Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo. Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa. Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności. W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca. Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne. Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków. - Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania. Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i pożądania. Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu. Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os. Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawkiem i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć. W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego. Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki. I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.
... Zatrzymam Twoje spojrzenie
w dłoniach moich
Jedwab dotyku
zachowam ku wieczności
Skrzydłami miłości
ulecę w niebiosa
...ale wrócę ...
Widziałeś wśród wiosennej nocy piękną burzę
I tę ciszę przed burzą, i ten całun mroku,
Gdy jeszcze piorun, nim on wypadnie z obłoku,
Jak myśl nie objawiona w swojej drzemie chmurze?
Słyszałeśli hymn burzy, tę muzykę grzmotów,
W której rozpacz podoba z łzawymi oczyma,
Gdy świst wiatru, szum deszczów, śród ciągłych łoskotów
Łamanych drzew, gór echa, wtór jej wielki trzyma?
Jest to chwila rozmowy nieba z przyrodzeniem!
Gdy ziemia się otoczy mrokami ciemnymi,
Wtedy niebo namiętne piorunem, płomieniem
Objawia swoją miłość i kocha się w ziemi.
Ziemia mu odpowiada – góry, lasy, pola,
Wody szumią, wrą, huczą, głos z siebie wydają.
Wtedy cała natura jest harfą Eola,
Której struny zruszone same drżą i grają.
Dziś, o luby! gdy miłość mą tłumaczę tobie,
Gdy myśli tak ogniste, tak wrzące w mej głowie
Stygną mi w ustach ledwo oddane w połowie,
Obym miała język nieba! – pomyślałam sobie.
Wtedy ustną wymową nie męczyłabym siebie,
Z błyskawicą, z piorunem przyszłabym do ciebie!
Tego głosem w twe ucho wlałabym słów mych zdroje,
A tamtą bym zapaliła zimne serce twoje.
O! wtenczas serca nasze jak dwa bliskie drzewa,
Które ognie piorunu zatliły, objęły,
Aż nim śmierć oddech życia z naszych ust pozwiewa,
Wciąż niebieskim płomieniem tlałyby, płonęły…
Rozpoczął się pierwszy jesienny miesiąc. O wakacjach pozostały już tylko ciepłe, pełne słońca wspomnienia i kolorowe zdjęcia. Nawet pogoda przestała nas już rozpieszczać swym ciepłem, kolorem i radością. Zrobiło się zimno i ponuro. W takie dni, jak dziś ogarnia mnie jesienna melancholia. Lubię wtedy sięgnąć do poezji i zatopić się w marzeniach i ciepłych wspomnieniach....
Jesienna melancholia
Smutek spada na ziemię
wraz z kroplami deszczu
uderza o asfalt
czepia się ludzi,
którzy go niosą do domów.
Nostalgia puka do drzwi
wchodzi bez zaproszenia
i jak gdyby nigdy nic
rozsiada się wygodnie na kanapie.
Tęsknota wypełza spod dywanu
rozciąga swoje ramiona
rozłazi się po kątach
i pije razem z nami namiastkę lata
zamkniętą w torebce owocowej herbaty.
Napisany 2009.10.12
Autor: Beatricze
Tous les vents, balayent les maux de coeur Moi, j'suis comme le vent...
~ Wszystkie wiatry zmiatają bóle wnętrza, ja jestem jak wiatr...
Właściwie, to witam ponownie :D
Zaczęłam prowadzić tego bloga w lutym 2006 roku. Dziś nastąpił dla niego przełomowy moment - postanowiłam na nowo pisać swój blogowy pamiętnik. Aby odciąć się od przeszłości usunęłam całe archiwum z minionych lat. Jestem teraz starsza i bogatsza o nowe doświadczenia życiowe, zatem mój nowy blog będzie troszkę odmienny od starego... A teraz zabieram się za dopieszczanie szablonu ( ale bez przesady, jak to miało mijsce kiedyś).
e-blogi.pl [Załóż blog!] Subskrybuj blogi [Zamknij reklamy] |